2007 Wyprawa do Egiptu


Jedna z tysięcy bajecznie kolorowych ryb pływających dookoła nas (parrot fish)

 

Przez pierwszy tydzień byliśmy tak zauroczeni rafą, że każdego dnia uzbrojeni w odpowiedni strój przeciwsłoneczny penetrowaliśmy miejsce po miejscu. Zwróćcie uwagę na mój strój: oprócz koszuli z długim rekawem miałem na głowie czapkę. Pierwszego dnia zignorowałem zupełnie symptomy porażenia słonecznego, czego później bardzo żałowałem. Zdjęcie przedstawia długi pomost betonowy, który prowadzi do 30 metrowego urwiska, gdzie można podziwiać węgorze, a zdarzają się również delfiny.

 

Kolejna atrakcja pobytu w Sharmie to możliwość podróżowania po pustyni wielbłądem lub konno. Wielbłądy bardzo głośno protestowały, gdy ja miałem być ich pasażerem. Chyba jednak ważę zbyt wiele. Całodzienna wyprawa na wielbłądzie to wydatek około 30 $.


Jak dla mnie był to hit - 3 godzinna wyprawa przez pustynię quadami czyli 4 kołowymi motocyklami z napędem na wszystkie koła. Bez okularów i chusty na twarzy zupełnie nie byłoby nic widać w pyle kilkudziesięciu quadów przemierzających z rykiem piaski pustyni.






Skamieniałe muszelki były wszędzie - co oznaczało, że kiedyś tutaj było morze

 

Piknik pod wiszącą skałą - na zdjęciu nasz przyjaciel Alan z odległego Trynidadu

 

Po dotarciu do oazy Bahariya podążaliśmy dalej po Egipcie i udaliśmy się do Kairu aby złapać nocny pociąg do Aswanu. Gdy w końcu znaleźliśmy się na wielkim Kairskim dworcu kolejowym okazało się, że na najbliższe 5 dni zostały podobno wykupione wszystkie bilety do Aswanu. Zarówno pierwszej jak i drugiej klasy. Jeszcze nie wiedzieliśmy jak bardzo jest to skorumpowany kraj. Poszliśmy do policji turystycznej, która już wcześniej zasugerowała, że w razie jakichkolwiek problemów powinniśmy prosić ich o pomoc. Szef policji dworcowej poszedł z nami do hotelu przy dworcu i zadzwonił do jego szefa. Po kilku chwilach szef był na miejscu i proponował nam zakup biletów - ale w całym pakiecie 7 dniowego zwiedzania dalszej częsci Egiptu, która jak twierdził jest wyjatkowo trudna do zwiedzania indywidualnego. Przeliczyliśmy sobie wszystkie atrakcje, które nam oferował w ramach swojej ceny i okazało się, że nie jest to zła oferta. Chwilka targowania i już siedzimy w pociągu do Aswanu. Pociąg był tak bardzo klimatyzowany, że przylgnąłem do okiennej szyby w pociągu w poszukiwaniu ciepła. Pociąg wlókł się niemiłosiernie. 700 kilometrów pokonał w 14 godzin. Na peronie już czekał na nas młody człowiek z tabliczką z wypisanym moim imieniem. Prócz nas zgarnął z dworca jeszcze kilka osób i busem zawiózł nas do hotelu Mnemnon. Nie był to jakiś specjalny hotel ale nie był też zły. Po 15 minutach od zakwaterowania w hotelu już jechaliśmy na specjalną wycieczkę. Razem z przesympatycznymi Australijczykami zwiedzilismy najpierw niedokonczony obelisk a potem popłynęlismy do Philea, gdzie znajduje się jedna z najpięknieszych świątyń Egiptu.

 

Przeniesiona za 40 mln $ świątynia na wyspie Philea, uratowana przed zatopieniem w 1970 roku kiedy rząd egipski skończył budować wielką tamę w Aswanie, zalewając sztucznym zbiornikiem potężny areał przestrzeni.

 

Zwiedzanie świątyni to wspaniałe i niezapomniane przeżycia, rzeźbienia zachowały się w idealnym stanie

 

Zwiedzanie wielkiej tamy w Aswanie, zdjęcie przedstawia szkic schematu działania urządzeń prądotwórczych

 

Świątynia w Edfu - porażająca jakość wykonania naściennych płaskorzeźb

 

Zdjęcie przedstawia boga Re z charakterystyczną głową orła i kobrą

 

Po dotarciu do Luksoru zaczęliśmy znowu zwiedzanie - tutaj światynia w Karnaku ze 142 hypostelami przedstawiającymi kwitnące papirusy. Na zdjęciu jedyny w Karnaku kolorowy element inskrypcji, który zachował się do naszych czasów.

 

Monika podziwia inskrypcje i śladem Champoliona próbuje je rozszyfrować. Po prawej Jason nasz przyjaciel z Alaski, który na codzień pracuje jako instruktor narciarstwa a austryjackie Alpy uważa za żart w porównaniu z górami Alaski.

 

Skarabeusz w świątyni w Karnaku i Monika 7 razy obchodząca dookoła jego pomnik aby zaskarbić sobie łaskę bogów.

 

Najciekawsze miejsce do fotografowania w Karnaku - miejsce z którego widać monument wzniesiony dla Nefretete.

 

Luxor Temple - wejście główne

 

Wejście na nowoczesny Souk - zbudowany specjalnie dla turystów

 

Po zwiedzeniu okolic Luksoru udaliśmy się do słynnej Doliny królów, gdzie znajduje się między innymi grobowiec Tutanhemona. Zdjęcie przedstawia próbę rozszyfrowania hieroglifów, które można znaleźć w grobowcach.

 

Nasz genialny przewodnik, który nawet w temperaturze powyzej 50 stopni wogóle sie nie pocił

 

Dolina królów wejście do komory grobowej Ramzesa III

 

Wejście do komory grobowej Tutanhemona - dodatkowo płatne 80LE!!!

 

Wyjątkowo ciekawy posążek boga płodności - który podobo nie miał jednej ręki, jednej nogi, ale potrafił zapłodnić przez jedną noc wszystkie kobiety z danej wioski. :) ( Przynajmniej tak mówi legenda)

 

Monika i Jason w światyni Hatszepsut, gdzie na codzień pracują polscy archeolodzy i odkrywają coraz więcej zabytków.

 

Hatszepsut - Abdullach i Marek

 

Monika próbuje naśladować jedną z bogiń, która obok na słupie czeka od tysięcy lat

 

Już końcówka pobytu w Egipcie - po zwiedzeniu najważniejszych zabytków z czasów wielkich faraonów pojechaliśmy do Dahab na półwyspie Synaj, aby odpocząć przez kilka dni w oczekiwaniu na lot do domu z Sharmu. Okazało się, że żaden hotel w Dahab prócz 5***** nie posiada słodkiej wody w kranie tylko bezpośrednio z morza. Na zdjęciu codzienna oferta egipskich restauratorów w postaci wyjątkowo dobrych i świeżych ryb.

 

Dahab - widok na bazę nurkową przy naszym hotelu Jasmine

 

Panorama Dahab po zachodzie słońca

 

Oto nasza królewska ryba na kolację wynegocjowana za 80 LE, ważyła półtora kilograma
i miała wspaniały smak

 

Rafa koralowa - dzieciaki egipskie łowią ryby dosłownie na goły haczyk - ryb na rafie jest zatrzęsienie

 

Wschód słońca na słynnej świetej górze Mojżesza - który właśnie tutaj otrzymał kamienne tablice z 10 przykazaniami od Boga

 

Już po wschodzie słońca, umordowani po całonocnym wejściu na świetą Górę

 

Powolne zejście do monastyru św Katarzyny razem z setkami innych ludzi

 

Wąwóz Eel Garden - miejsce gdzie można spotkać żerujące na rafie węgorze i gdzie Monika miała bliskie spotkanie z jeżowcem

 

Ostatnie śniadanie w Dahab tuz przed odlotem do domu

 

 

© Copyright 2013. All rights reserved.